No, ale jak to? Czyż nie jesteśmy czasem na PiSowskim blogu? - zapytacie pewnie. Tyle tu przecież razy Donald był jechany, a nawet w wojnie polsko-polskiej dawno już autor tego bloga wybrał swoją stronę, jakże więc to tak? Na PiS nie zagłosujesz? Ludzi nie namówisz?
Cóż, głosować to pewnie i w końcu zagłosuję - ale nie tyle na PiS, coprzeciwko peokom. Czytając bowiem Salon - a czynię to regularnie - już dawno zauważyłem, że, szczególnie przy okazji wyborów, blogerzy podzielili się na partyjne obozy. I dziarsko uprawiają (nie)swoją propagandę! Jest więc to nasze blogowisko głównie jednym z frontów walki w świętej wojnie pomiędzy Kaczorem a Donaldem, choć czasem oczywiście zaplącze się też pod ogień jakaś mniejsza partia.
Problem polega na tym, że nikt mi tu za uprawianie partyjnejgo pijaru nie płaci, a mimo wielkiej traumy jaką był przecież Smoleńsk, nie czuję się jeszcze na tyle zaślepiony, by robić go za frajer partii Kaczyńskiego. Zagłosować na Jarka - owszem, jak najbardziej. Ale nie chcę być jego wściekłym apologetą, tłumaczyć się z każdego Prezesowego słowa, bronić go przed atakiem zaprzyjaźnionych telewizji, odwracać skutki wpadek. Zapewne zagłosuję na PiS, jednak nie znaczy to bynajmniej, że moje poglądy pokrywają się w 100% z programem i PRem tej partii. Ale - do rzeczy, szczurze!
Zacznijmy więc od akcji stop jedynkom, która zainspirowała mnie do napisania tego posta. Gdyby nie ona, to zadowoliłbym się zapewne bezmyślnym zagłosowaniem na listę PiSu, bo chociaż przed Smoleńskiem głosowałem zawsze na UPR i Korwina, to przecież teraz żarty się skończyły i trzeba dać odpór. Niestety, ciemnemu szczurasowi do łba coś strzeliło, żeby poczytać co nieco o kandydatach i wybrać kogoś świadomie(!). Sięgnąłem więc po ulotkę partii Kaczyńskiego...
Zanim jednak przedstawię moich (?!) kandydatów, wypada jeszcze wyjaśnić, dlaczego nie głosowałem ostatnio na Korwina. I dlaczego już więcej na niego nie zagłosuję. Po pierwsze, jeżeli w partii zdobywającej zwykle ok. 3% głosów - w tym jeden mój zazwyczaj - w pewnym momencie dochodzi do rozłamu, podziału na UPR, pJKM (WiP) itp., by w końcu zmienić szyld na jakiś nowy KNP - to jest to co najmniej niepoważne. Co tu zresztą mówić o powadze, skoro tam mamy Korwina, postać co prawda bardzo popularną i rozpoznawalną, ale niestety raczej ze względu na błazenadę, którą wszędzie odstawia. To zresztą jeszcze jeden powód, dla którego na popłuczyny po UPR głosować nie będę. Z tym idiotycznym sądem nad przywódcami Powstania, ze swoimi jakby z Komsomolskiej Prawdy wziętymi opiniami o Lechu Kaczyńskim, Rosji i Smoleńsku, z Wielomskim i wypisującym antysemickie bzdury Michalkiewiczem w Najwyższym Czasie - Korwin przesadził.
I tak, program ma najlepszy. Co prawda wolny rynek, kara śmierci, legalizacja narkotyków i dostęp do broni nie były dla mnie nigdy wartością samą w sobie, ale wprowadzenie wyrażającego się w tych hasłach programu byłoby na pewno czymś dobrym dla Polski. Jednak to właśnie Polska była dla mnie zawsze i jest (z przeproszeniem) najważniejsza, a nie jakieś abstrakcyjne, wyssane z palca wartości. Dlatego nie mam też skrupułów, by w odpowiednim momencie z (post)UPRu zrezygnować. Tym bardziej, że im jestem starszy, tym bardziej utopijny, dziwny i wręcz chory wydaje mi się ten wypisany na sztandarach Unii Politykli Realnej(!?!) skrajny liberalizm. A przecież, jak już pisałem, po Smoleńsku skończył się żarty.
No, ale co z tym PiSem w takim razie? Sięgnąłem po ich ulotkę. U nas na pierwszym miejscu jest kandydat znany głównie z tego, co zrobił z pewnym menelem na przystanku przy Świeradowskiej. Raz chyba nawet chciałem już na niego głosować. Tym bardziej, że jako politolog - a o tym oczywiście tylko mówi ulotka PiSu, wyliczając następnie jego stanowiska - powinien się raczej znać na rzeczy. No, ale stop jedynkom miało przecież być, więc cóż - szukamy dalej...
Następny na liście jest Kazimierz Michał Ujazdowski, na którego postanowiłem głosować i w tymże postanowieniu dzielnie trwałem, do czasu aż nie zobaczyłem go składającego kwiaty pod pomnikiem arcybiskupa Bolesława Kominka. Jako, że jestem zwolennikiem świeckiego państwa, a cała akcja z listem do biskupów niemieckich była dla mnie - kiedy się o niej uczyłem na studiach, bo nie jestem przecie aż tak stary! - czymś wręcz obrzydliwym, to wściekłem się niepospolicie i w desperacji przejrzałem nawet listy SLD i Palikociarstwa! Wtedy też natknąłem się na ten słynny filmik, który pokazuje z jakiego typu ludźmi mamy tam do czynienia:
Kiedy już pozbierałem szczękę z klawiatury i udało mi się odkleić swoją dłoń od twarzy, stwierdziłem, że może jednak wyjątkowo zachowam się po chrześcijańsku i... już tego Kominka Ujazdowskiemu wybaczę?
Jest oczywiście u nas cały ten KNP i nawet zagłosowałbym na Roberta Maurera- ale przecież nie mogę! Raz, że to jednak jedynka, a dwa - od Korwina. Program ma niby najlepszy, no ale niestety z tych względów odpada!
No, ale senat, panie! Kogo do senatu?
W moim okręgu z PiSu startuje Marek Dyżewski, muzykolog. Taka kandydatura nie budzi jakoś mojego entuzjazmu. Myślałem także, żeby głosować na listę Obywateli do Senatu, na byłego rektora polibudy, prof. Tadeusza Lutego. Niestety popiera go Frasyniuk, a dla mnie naprawdę trudno o bardziej dobitną antyrekomendację!
Tak więc widzicie, że jeżeli się nie chce bezmyślnie głosować na partyjną listę, a na konkretnych ludzi, to jest już mały problem. Bo chociaż jestem na 100% pewien, że dziewiątego października Donald pójdzie do śmietnika, to naprawdę nie wiem, za kim będę głosować! Z jednej strony stanowczo nie odpowiada mi klerykalizm, socjalizm, tudzież kult JP2 i Solidarności głoszony przez PiS. Z drugiej nie będę przecież głosował na zdrajców, idiotów i nieudaczników, nie wspominając już komunistycznym betonie, czy też innych obleśnych gejach z SLD!
Tak to już dziś być musi, i takie parszywe czasy nam nastały, że każdy patriota chcąc nie chcąc mówiąc Polska - musi myśleć Jarek. Czy jak tam to szło, może i odwrotnie?...
Na liście PiSu jest zresztą jeszcze dwóch historyków, być może po prostu zagłosuję na ziomali po fachu? Wybiorę Ujazdowskiego i Muzykologa? A może tak bezmyślnie, zwyczajnie i pospolicie zaznaczę w końcu te jedynki, składając przy tym dowód zaufania dla nieomylności prezesa?...
Właściwie, to nie powinienem iść do tych wyborów. Bo nie mam na kogo głosować. Wiem jednak, że pójść muszę.
Żeby Donald nie przeszedł!
;)
p.s.
Optymalnym wyjściem byłby oczywiście całkowity bojkot wyborów, a więc i klasy politycznej, przez społeczeństwo...





Ja głosuję na 5:)