Zjednoczony front mediów, propagandowy matrix, fałszerstwa wyborcze, zgodne działanie układu, spisek ukrytych sił, kondominium... Opisywanie takich i temu podobnych rzeczy zostawmy bardziej błyskotliwym zwolennikom PiS. Wina prezesa, Kurskiego i Ziobry, wpadka z Angelą i mały pistolecik, to też jest materiał bardziej dla potencjalnych rozłamowców w partii i trzymających za nich kciuki konstruktywnych krytyków polityki Prezesa, aniżeli dla kogoś, kto chce naprawdę wyjaśnić przyczynę zwycięstwa Platformy.

A powiedzmy sobie jasno, że jeżeli jej kampanię określimy najdelikatniej mówiąc jako nieudolną, to o czterech latach pełnych porażek i katastrof rządów nie można raczej mówić w cenzuralnych słowach. Możemy oczywiście zwalić jak zwykle całą winę na media, na prorządowych dziennikarzy, zaprzyjaźnione telewizje i ich manipulacje, na tą skleconą przez establishment potiomkinowską fasadę, poza którą większość społeczeństwa - a jak wiadomo idiotów jest najwięcej - nie umie dostrzec prawdziwej, siermiężnej rzeczywistości. Ale wtedy też sami - jak to wyborcy PiSu - zamienimy się w całkiem już przekonaną o własnej (Prezesa) nieomylności sektę.

Poza tym nie zauważymy tego, co naprawdę ważne!

A ważne jest moi drodzy to, że właśnie Platforma Donalda najlepiej dziś zaspokaja potrzeby Polaków. I na nic tu PiSowskie myślenie pozytywne, na nic miękka kampania, aniołki na bilboardach i nowy sympatyczny, uśmiechnięty Prezes. Wychowani przez System w pedagogice wstydu, obciążeni post- komunistyczną i kolonialną mentalnością, zakompleksieni Polacy dobrze wiedzą, że wcale nie zasługują na więcej!

O nie, tutaj troszeczkę ich nie doceniamy. Nie robi tego zresztą ani Kaczor, ani Lis, bo ludzie wbrew pozorom nie są tacy głupi. A głupsi też tym bardziej. Oni po prostu w swej masie są realistami: lepszy jest wróbel w garści, niż gołąb na dachu! Nie mówiąc już o przelatującym nad tym dachem stadzie kaczek...

Nie piszę tu zresztą nic nowego, to samo już mówił Rymkiewicz w sławetnym wywiadzie dla GP. Prawda jest arcyboleśnie prosta, a zwyczajnie taka, że ogromna większość ludzi nad honor, wolność i godność Polski przedkłada św. Spokój. I dlatego masowo głosuje na PO. W nadziei, że to co Grabarczyki rozkopali, zbudują do końca. A znana bieda i korupcja - bo ludzi trzeba lubić... - lepsza jest niż uczciwe państwo, którego tu nigdy jeszcze nikt na oczy nie widział.

Teraz opisuję zresztą ten bardziej optymistyczny wariant pośród postaw ludzkich, bo przecież niemało jest i takich, którzy wcale Polakami być nie chcą, co się polskości wstydzą, a ich głęboko skrywane kompleksy wobec Zachodu prowadzą prosto na drogę wyparcia się własnej tożsamości. W nadziei na przedzierzgnięcie się w mitycznych Europejczyków za cenę odcięcia od korzeni. Z czym w ręku zostaje później taki wykształcony i europejski biały murzyn na zmywaku - dopowiedzcie zobie teraz sami...

A jeśli już o negację własnej tożsamości chodzi, to czy daleko trzeba szukać transwestytów - pardon, transsexualistów - tudzież pederastów z partii byłego wytwórcy jaboli? Nie będę już wspominał o kryminalistach i zwykłych idiotach, bo ci naturalnym zapleczem dla rządzącego układu są skądinąd od dawna, i nigdy ich w parlamencie nam nie brakowało.

I tak, właśnie oni także, odpowiadają teraz gustom znacznej części ludu!

Wiecie już chyba dokładnie, gdzie ten lud ma Polskę. To też jest stary motyw, bo przecież już w PRLu nieprzypadkowo wszystkie niepokoje społeczne, rozruchy, bunty, powstania... wybuchały akurat wtedy, kiedy drożało mięso! Przyjmijcie wreszcie więc do wiadomości, że ten Wasz idealizowany naród - "we, the people" - a więc ci peopole, nigdy nie wychodzili na ulicę naprzeciw glinom za Wolną Polskę. Oni wychodzili tylko za kiełbasą. A teraz idą za Tuskiem...

Na zakończenie spokojnie mógłbym zacytować dwa teksty Marszałka, że albo są Polacy narodem idiotów, albo, że i co prawda naród mamy wspaniały, tylko ludzie k...y.

Aby mieć lepszą puentę, mógłbym także odwołać się do Rymkiewicza, że chyba lepiej jednak odmówić tym ludziom polskości i liczbę prawdziwych Polaków zawężyć do wyborców jedynie słusznego Prezesa. Mógłbym, gdybym tekst kończył, lecz tego nie zrobię.

Bo raz, że z naszych spostrzeżeń dobrze by było wyciągnąć teraz jakieś wnioski, a dwa, że po przegranych wyborach trzeba też przecie skrobnąć coś pokrzepiającego serca naszych towarzyszy w prawdziwej polskości.

Po pierwsze więc, nawet jakby Jarek wygrał, to i tak zrobiłby posiadacz Toli koalicję z pozostałymi partiami. I wszystkie zaprzyjaźnione szczekaczki wyłyby od razu, że PiS psuje demokrację i w istocie jest niewybieralny, że nie ma zdolności koalicyjnej, a wszystko przez Prezesa, który musi odejść. Standardzik.

Po drugie zaś i ważniejsze - to piwo, którego nawarzyła PO, Donald będzie musiał wypić. Budowy będzie musiał dokończyć, a problemy i kryzys będą narastać dopóty, dopóki nasz łaskawy władca nie dorośnie do tego, żeby je rozwiązać. A wtedy być może się okaże, że stabilność władzy to wielki plus dla jej efektywności. Bo zamiast planować skok na kasę i szybką zmianę przy korycie, trzeba będzie w końcu zacząć rządzić odpowiedzialnie. Choćby we własnym interesie klasy panującej. I może się też okazać - no dobrze, bajki prawię, ale to przecie ku serc pokrzepieniu! - że wszystkie nasze zmartwienia o Polskę były niepotrzebne, a Donald ogarnął ekipę i ogarnia państwo.

W każdym razie jeżeli to mu się nie uda, a kryzys będzie naprawdę tak silny, jak to w europarlamencie donaldowski Vincent ludom przepowiadał, to premier nasz (?) niechybnie zostanie wtenczas zmieciony przez narastającą falę rewolucji! Bo przecież kiedy nasz (?) młody i wykształcony europejski leming rozjuszy się nareszcie, i wykopany ze swej nory przez inflację wyjdzie się upominać o obiecaną kiełbasę - to będzie to już dla władzy zupełnie inna rozmowa, niż to aresztowanie kwiatów i zamiatanie zniczy pod pałacem!

A że nasz lud jak się rzekło, o kiełbasę cokolwiek bardziej ochoczo niż o honor walczy, to wtedy wystarczy już tylko pokierować tymi masami bezmyślnych szczurasów. Wystarczy więc tylko sprawna i zdeterminowana organizacja, trochę manipulacji, szczypta propagandy, ziarenko intrygi i... A Prezes Wasz podobno dobry jest w te klocki.

Wtedy przyda się nawet przywódca ruchu poparcia samego siebie, bo jeśli w międzyczasie uda się tym byłym księżom w damskich szmatkach odciągnąć tępe masy miejskich chłopów - i bez tego zdziczeli w tej warszawce! - od klerykalizmu i moralności niewolników, to już czego jak czego, ale chrześcijańskiego miłosierdzia - na pewno dla zdrajców nie będzie.

Tak więc głowa do góry! Wiemy, dlaczego peoki wygrywają wybory. Wiemy też znacznie więcej...